poniedziałek, 23 października 2017

Golden Rose, false lashes mascara (full body volume&length instant lift up)

Moje naturalne rzęsy są ładne, długie i podkręcone, ale oczywiste jest, że po wytuszowaniu wyglądają jeszcze lepiej, a ja jestem bardziej wyrazista. Z reguły sięgam po tusze do rzęs z niższej półki cenowej i sprawdzają się one raz lepiej raz gorzej. Przede wszystkim zależy mi na tym, aby produkt nadał moim rzęsom mocno czarny kolor, pięknie je rozczesał i rozdzielił oraz aby się nie osypywał w trakcie dnia (makijaż noszę niestety długo, bo od 12 do 16h). Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kosmetyku firmy Golden Rose (jednej z moich ukochanych ;)) - zapraszam na czytania!


Golden Rose, false lashes mascara (full body volume&lenght instant lift up)
 Jest to mój drugi w życiu tusz z tej firmy i powiem Wam szczerze, że już tak pozostanie :) Wyżej wymieniony produkt poleciła mi Pani konsultantka jakiś miesiąc temu. Bez wahania zdałam się na jej opinię i tusz pojechał ze mną do domu. Opakowanie produktu jest ładne, srebrne, ale niestety szybko się rysuje (napisy póki co są całe i zdrowe). Pojemność to 9ml, a tusz ważny jest 6 miesięcy od czasu otwarcia. Koszt maskary to 15,90zł w Golden Rose (klik klik), ale w pozostałych drogeriach internetowych można dorwać go nieco taniej. Osobiście uważam, że cena tak, czy siak jest bardzo atrakcyjna szczególnie, że produkt robi prawdziwe cuda na rzęsach!


 Wygodna silikonowa szczoteczka z różną długością ząbków/włosków wychwytuje każdą rzęsę i nadaje jej idealny czarny, wyrazisty kolor. Plusem jest to, że tym konkretnym aplikatorem nie ubrudzicie sobie powieki za każdym razem, kiedy robicie makijaż. Szczoteczka jest na prawdę precyzyjna i stosunkowo niewielka. Kolejnym atutem tuszu jest to, że nie wymaga on kilku-kilkunastu dni do wyschnięcia, aby nadać lekki wygląd rzęsom i nie skleić ich. Ja poradziłam sobie z jego obsługą od razu i bardzo mnie to ucieszyło. Czasami na szczoteczkę nabiera się zbyt dużo kosmetyku, ale z łatwością można otrzeć ją o gwint i problem znika.


EFEKTY
 Co tu dużo opowiadać - najlepiej jest to zobaczyć. Niektóre z Was uznają, że moje rzęsy przed pomalowaniem są ładne i dość ciemne, ale tak jak wspominałam - lubię na co dzień być bardziej wyrazista, więc maskara jest nieodłącznym krokiem każdego makijażu. Moim zdaniem tusz Golden Rose świetnie rozczesał i wydłużył moje rzęsy, nie oblepiając ich nadmiarem produktu.


Osobiście już się przyzwyczaiłam, że ludzie pytają mnie, czy to moje naturalne rzęsy, ale uwierzcie mi, że teraz to pytanie pada kilka razy dziennie! Wszyscy się dziwią, że tusz tak pięknie rozczesuje moje "wahlarze", a przy tym wygląda lekko i naturalnie.


 Kosmetyk trzyma się na moich oczach cały dzień, nieważne jak wcześnie wykonuję makijaż i jak późno go zmywam. Maskara nie osypuje się, nie kruszy oraz nie podrażnia oczu. Ze zmywaniem również nie ma problemów i mi wystarcza do tego osławiona już woda micelarna z Garniera (wersja różowa). Dajcie koniecznie znać, czy znacie ten tusz i jak się u Was sprawdza :)

Buziaki,
Ewu ;)






2 komentarze:

  1. piękny efekt, rzęsy wyglądają jak przedłużane, ja zazwyczaj sięgam po tusze loreal, u mnie najlepiej się sprawdzają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię tusze Loreal, ale dają one podobny efekt, niż te tańsze, więc zawsze oszczędność pieniążków jest :)

      Usuń